Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bułki bułeczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bułki bułeczki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 marca 2015

Bułka z masłem

Nie jestem wielbicielką bułek. Jem je raz, może dwa razy do roku. Najbardziej na świecie kocham chleb - ten na zakwasie, domowy, upieczony przez konkretną osobę, a nie bezimiennego piekarza.
Jeśli już stwierdzam, że mam ochotę na bułki, to piekę je sama - z tego oto przepisu.


Składniki:
350 g mąki pszennej
60 g mąki ziemniaczanej
20 g cukru
1,5 łyżeczki soli morskiej
1 jajko
230 ml mleka
30 g drożdży
40 g miękkiego masła
czarny sezam (do posypania wierzchu)

Dodatkowo: jajko do posmarowania bułek przed pieczeniem

Łączymy mąki z cukrem i solą.
Mleko lekko podgrzewamy, a następnie rozpuszczamy w nim drożdże. 
Łączymy wszystkie składniki i zagniatamy miękkie, elastyczne ciasto. 
Odstawiamy na 1 godzinę do wyrośnięcia.
Po godzinie dzielimy ciasto na 10 części i zaplatamy bułki: formujemy wałek, robimy z niego pętelkę, a końce zawijamy pod spód. Kształt ma przypominać formę kajzerki (proponuję nie przejmować się tym, że wyjdą lekko koślawe - tak jak na załączonym obrazku). Smak i delikatność miąższu bułki wynagrodzi wszelkie estetyczne niedoskonałości.

Uformowane bułki układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawiamy na 30 minut. Przed wstawieniem do piekarnika smarujemy jajkiem rozmąconym z odrobiną śmietany lub mleka. Posypujemy makiem, solą morską, ziołami lub sezamem.

Pieczemy 20 minut w 180 stopniach.


Najlepiej smakują wyjęte prosto z piekarnika. Jednak, żeby upiec je na weekendowe śniadanie, trzeba się mocno poświęcić. Gra warta jest świeczki.

niedziela, 9 listopada 2014

Brioche

I znowu jest normalnie, czyli szaro, mokro, ponuro i sennie. Wreszcie wiem, że to listopad - dokładnie taki, jak w mych najkoszmarniejszych snach. Jak co roku zaklinam go, proszę, błagam lub grożę, że go prześpię, przeczekam z głową pod kocem, udam, że go nie ma, że on nie istnieje.
Co ciekawe, w tym roku wyjątkowo długo mogłam oszukiwać samą siebie, ale wszystko się skończyło, więc odliczam już tylko dni do końca tej męczarni.

...
Wake me up in July
Lick the snow from my eyes
Underneath the blue sky
All I need is my bike*
...

Nie ma co się zatracać. Trzeba działać! Chociażby mierząc się z brioche, która jest wymagająca, chimeryczna i nieprzewidywalna. O tej smutnej porze roku nic nie cieszy bardziej niż śniadanie z porządnym kawałkiem nieprzyzwoicie maślanego ciasta.
Z brioszką jest jak z życiem. Jeśli się jej boisz, jeśli nie wiesz jak się za nią zabrać, nie masz czasu, ochoty i cierpliwości... zaprawdę powiadam Ci, daj sobie spokój. Tutaj każdy krok jest ważny, zwłaszcza zaczyn. Tylko odpowiedni zaczyn, dobre chęci i siła zapewnią sukces. Jeśli masz w sobie tę siłę, to nie wahaj się. Po prostu spróbuj. Efekt będzie bardziej niż zadowalający.





Brioche**:
1/2 kg mąki pszennej
20 g drożdży (świeżych)
4 jajka (plus 1 dodatkowe do posmarowania przed pieczeniem)
50 g cukru pudru
120 ml mleka
1/2 łyżeczki soli
200 g masła (musi być miękkie!)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Zaczyn: drożdże rozrabiamy z łyżeczką cukru i łyżką ciepłego mleka. Odstawiamy do wyrośnięcia na kilkanaście minut.

Ciasto: jajka ucieramy z cukrem pudrem. Wyrośnięty zaczyn łączymy z jajkami, dodajemy resztę mleka, sól, wanilię oraz przesianą przez sito mąkę. Wyrabiamy. Dodajemy stopniowo kawałki miękkiego masła.
Ciasto - z każdą kolejną porcją masła - zmienia konsystencję: z suchego, twardego, w tłuste i bardzo elastyczne. Jeśli nie mamy robota, to ręczne wyrabianie zajmie nam jakieś 30 - 40 minut.
Wyrobione ciasto przykrywamy folią spożywczą i wstawiamy do lodówki na kilka godzin (najlepiej na całą noc, ale ja chłodziłam je przez 8 godzin). Po tym czasie przekładamy ciasto do formy i odstawiamy do wyrośnięcia przez kolejne 2 godziny (nie w lodówce).
Przed pieczeniem smarujemy jajkiem rozmąconym z łyżką wody.

Pieczemy w 180 stopniach przez około 40 minut.








* M. Brodka "Varsovie"
** Źródło: White Plate

niedziela, 8 czerwca 2014

Kajzerki

Czy można się im oprzeć? 
Czy można przejść obok nich obojętnie?
Czy mogą nie pasować do niedzielnego śniadania?

Jeśli na wszystkie pytania odpowiedziałaś/eś przecząco, to znak, że musisz je upiec. 
Sprawa jest prosta.
Osobiście polecam! Moje są jeszcze lekko koślawe, ale mały trening sprawi, że staną się bliższe ideałowi.

Źródło przepisu: White Plate



niedziela, 13 kwietnia 2014

Challah

Składam się z ciągłych powtórzeń... (również kulinarnych). Najlepszym tego przykładem jest moje uwielbienie do chałki, a częstotliwość, z jaką do niej wracam jest - rzekłabym - dość duża. Co jest źródłem tego uzależnienia? Przede wszystkim smak, a zaraz potem łatwość, z jaką można ją samemu upiec.
Metodą prób i błędów wypracowałam już swój ulubiony przepis i korzystam z niego, jak tylko nadarzy się ku temu okazja. Może popełniam herezję, ale ostatnio piekę ją nie  w formie tradycyjnego warkocza, ale w kształcie brioszki. To takie moje małe chałkowe przestępstwo.


Chałka maślana** (proporcje na 1 dużą chałkę)
2 i 1/2 szklanki mąki pszennej
2 jajka
3 łyżki cukru
100g rozpuszczonego masła
1/2 (ok. 40g) kostki świeżych drożdży
1/2 szklanki ciepłej wody do zaczynu (+ 4 łyżki do wyrabiania ciasta)
szczypta soli
otarta skórka z cytryny (opcjonalnie)*

Zaczynamy od przygotowania rozczynu: drożdże rozcieramy z 1 łyżką cukru. Dodajemy 1/2 szklanki ciepłej wody, a następnie 3 łyżki mąki. Całość mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (jeśli drożdże są aktywne, to po 15-20 minutach zaczyn będzie już próbował wydostać się z miski)

Ciasto: w dużej misce mieszamy przesianą przez sito mąkę, rozczyn, jedno całe jajko + żółtko z drugiego jajka (biało wykorzystamy do posmarowania ciasta), rozpuszczone masło, szczyptę soli, wodę i ewentualnie skórkę cytryny. Całość zagniatamy i wyrabiamy przez około 15 minut. Ciasto jest bardzo wdzięczne i szybko się wyrabia. Powinno być tłuste, elastyczne i niezbyt zwarte.
Po wyrobieniu formujemy z ciasta kulkę, wkładamy do miski, nakrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia. Po 30 minutach "odgazowujemy" ciasto uderzając pięścią w ciasto. Zostawiamy do wyrośnięcia na kolejne pół godziny. Po tym czasie wyjmujemy ciasto z miski i formujemy chałkę (warkocz) lub brioszkę. Zostawiamy do wyrośnięcia na kolejne pół godziny.
Przed pieczeniem smarujemy ciasto białkiem rozmieszanym z łyżką wody. Wstawiamy do pieca rozgrzanego do 180 stopni. Pieczemy około 40 minut aż ciasto zrobi się złoto-brązowe, a test patyczkiem wbitym w ciasto da wynik pozytywny (czyli patyczek będzie suchy).

Lubie jeść chałkę z ricottą, powidłami, miodem, albo po prostu z masłem. A jeśli poleży kilka dni, to nie ma innego wyjścia - trzeba zrobić z niej francuskie tosty.


*Ja bardzo lubię wersję ze skórką cytrynową, ale wiem, że niektórzy nie przepadają za tym smakiem. Dzieciom przyzwyczajonym do zwykłego smaku chałki, ta z cytryną wydaję się być kwaśna.
** Pierwotny przepis pochodzi ze Smaków Świata, z czasem lekko przeze mnie zmodyfikowany.

czwartek, 18 lipca 2013

Śniadaniowo: drożdżowe bułeczki i konfitura z agrestu

Miałam plan upiec chałkę, bo znowu wpadłam w "chałkowy trans". No i odrobinę zaszalałam! Późnym wieczorem upiekłam: dużą chałkę, małą chałkę i bułeczki. A do tego powstała jeszcze ekspresowa konfitura agrestowa, bo kupiłam agrest, który okazał się być strasznie kwaśny i niedojrzały (to się nazywa szczęście w nieszczęściu). Spora ilość cukru oraz cierpliwość (w trakcie mieszania) zmieniła kwaśne, zielone owoce w słodki dodatek do drożdżowych wypieków.



 

Przepis na chałkę (albo na bułeczki) tutaj * Ciasto jest genialne i łatwe, co nie znaczy, że robi się je szybko. Trzeba trochę się wysilić, ale efekty są tego warte, bo ciasto rośnie jak szalone. Jest puszyste, miękkie i bardzo smaczne.


* źródło: White Plate

sobota, 19 stycznia 2013

Bajgle

Kto nie ryzykuje, nie pije szampana - jak mawiają Rosjanie.

Nie miałam pewności, co dokładnie zawiera pięciokilogramowy worek mąki, który zamówiłam w pewnym młynie przez Internet. Według napisu na worku powinien on zawierać mąkę żytnią pytlową, typu 720. Kiedy ostatnio robiłam z tej mąki chleb na zakwasie - żytni w zamiarze, okazało się, że ciasto nie do końca było takie jak być powinno i wtedy nabrałam wątpliwości co do prawdziwej zawartości worka. Zaczęłam podejrzewać, że stałam się posiadaczką dużych ilości mąki pszennej chlebowej typu 750.
Oto jakie problemy napotyka na swej drodze początkujący piekarz.
Od dawna przymierzałam się do upieczenia bajgli. Postanowiłam zaryzykować i spróbować upiec je z tej podejrzanej mąki. Nie wyjdą - trudno - pomyślałam, chociaż trochę będzie szkoda, bo cały proces produkcyjny trwa 48 godz. Do dzieła zabrałam się więc w czwartkowy poranek, by dopiero w sobotę wyjąć z piekarnika 12 uroczych bajgli.

W tym miejscu będzie trochę prywaty, ale co tam, to w końcu prywatny blog i mogę pisać, co mi się podoba! A zatem: Moja Droga S. szykuj łososie, serki filadelfijskie lub kozie, czy na co tam masz ochotę - przybędę niebawem ze świeżą dostawą chrupiących i jednocześnie odrobinę gumowatych oponek! Czekaj na mnie w tym samym miejscu co zawsze.


Zaczyn
1 2/3 szklanki mąki pszennej chlebowej typ 750
1/2 łyżeczki suchych drożdży
240 ml ciepłej wody

Wszystkie składniki dokładnie mieszamy, wyrabiamy i odstawiamy do fermentacji w ciepłe miejsce na 24 godziny. Po tym czasie gładka, gęsta  masa powinna nabrać płynnej postaci.

Ciasto
1 1/4 szklanki mąki
1/2 łyżeczki suchych drożdży
2 łyżeczki soli
1 1/2 łyżeczki cukru


Do zaczynu dodajemy mąkę, cukier, sól i drożdże. Dokładnie wyrabiamy ciasto. Odstawiamy do wyrośnięcia na 2 godziny, po czym przykrywamy miskę folią spożywczą i chowamy na noc do lodówki. Rano po wyjęciu, czekamy około godziny aby ciasto się ogrzało, następnie dzielimy je na 12 kulek. W każdej z kulek robimy palcem dziurkę. Uformowane bajgle odkładamy na ok. godzinę do wyrośnięcia. W dużym garnku zagotowujemy wodę z łyżką cukru. Każdego bajgla obgotowujemy po 1 minucie z każdej strony. Osuszamy, np na kuchennej ściereczce. Układamy na blaszce, smarujemy rozmąconym białkiem, posypujemy makiem lub sezamem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 230stopni Celsjusza na 5 minut. Następnie zmniejszamy temperaturę do 200 stopni i pieczemy jeszcze 20 minut, do momentu aż bajgle staną się złote.


Przepis pochodzi z White Plate